O nas


2 gości - jeden ze Świdnika i drugi z Bełchatowa – klasyczne słoiki.
Przyjechaliśmy do Warszawy podbijać świat, chociaż w sumie to świat podbił nas, zwłaszcza świat korporacji, gdzie pracowaliśmy przez ostatnie lata. Na pozór wszystko gra, ale coś jednak cały czas wkur#%^, coś nie pozwala żyć, pod skórą kipi krew. Zwłaszcza irytujące są stany lękowe w niedzielne popołudnie, myślenie typu: „fuck…to już jutro”. .
W duszy coś cały czas podpowiada, żeby spróbować żyć inaczej. To chyba wynika z charakteru - nie będziemy ściemniać – nie jesteśmy święci, nigdy nie byliśmy. Max w pracy, ogień na imprezie, czy na koncercie, w myśl zasady Work Hard, Play Hard. Tak też się poznaliśmy...

Obaj kochamy dobrą muzę i to nas połączyło. To był ten impuls, ten dźwięk, odpowiednio zagrany w sercu, który powiedział „Wystarczy”…Postanowiliśmy z tym coś zrobić i wtedy powstał VIBE.